niedziela, 3 lutego 2013

Piąty

To taki bardziej zapychacz, bo na nic dłuższego mnie nie stać ;__;. A zdjęcia Charlie nadal nie mam....
Miłego czytania!

_______________________________________________________________________________

*jakieś trzy lata później*

Deborah

Właśnie wróciłam z Duffem ze szkoły. Charlie kończyła godzinę wcześniej. Pewnie teraz siedzi przed telewizorem i obżera się lodami.

Przez te lata Michael i Charlotte zostali moimi przyjaciółmi. Najlepszymi i jedynymi. Mieliśmy 'swoją grupkę' ale niezbyt przepadałam za tymi pozostałymi dwiema osobami.
Z Charlie zazwyczaj się dogadujemy. Tylko ona ciągle kłóci się o błahostki z Duffem typu 'Wczoraj był tutaj jeden cukierek więcej' 'Mydło jest za mokre (oczywiście przez Duffa)' itp... Ale mimo jej wybuchowego i czasem nadpobudliwego charakteru potrafi słuchać i doradzać, choć częściej to ja rozwiązuję jej problemy. Uczyłam ją gotować, choć z marnym skutkiem. Ostatnio popłakała się, bo jej 'babeczki nie były perfekcyjne i gdyby wyciągnęła je z pieca kilka sekund później byłyby idealne!'. Wyrzuciła je więc za okno, albo wrzuciła do pokoju McKagana. Innym razem chciała się nauczyć robić kisiel. Kupiłyśmy więc około dziesięć opakowań i zabrałyśmy się za gotowanie go. Chyba nie muszę tu wspominać, że oczywiście nie wyszedł, a cała kuchnia była w proszku?...a cały pokój Duffa i on sam w kisielu (nie wiem czy dobrze odmieniam xD). W końcu pokazałam jej magiczny sposób wsypywania zawartości malinowego proszku do kubka, oczywiście mieszając jednocześnie. Ucieszyła się jak małe dziecko i od tamtej pory codziennie zamiast odrabiania lekcji ma 'Czas na kisieeel'. Wygląda to mniej więcej tak, że wykłada wszystkie książki i zeszyty na podłogę, kładzie się na niej, otwiera wszystko i kiedy zauważy tylko napis 'Praca domowa' zrywa się na równe nogi i wykrzykuje wcześniej wspomniane zdanie.
Czuję się jakbym znała ją całe życie. Nie przeszkadzają mi jej pomysły czy zachowanie. Przynajmniej nigdy się nie nudzę.
Z Duffem nie mam aż tak dobrego kontaktu, chociaż też się dogadujemy. Razem potrafimy nawet zamknąć Charlie w szafie, co jest niemałym wyczynem. On częściej przebywa z kolegami, ale chętnie również z nami. Może raczej ze mną, bo jak ciągle się upiera 'nienawidzi tego małego, wrednego chochlika'. A ja i tak wiem, że ją kocha.
Alice wcale nie przeszkadza obecność mnie i mojej mamy w domu. Cieszy się, że jesteśmy. Ja zazwyczaj gotuję obiad, czy inne posiłki, a Sony i tak bardzo często nie ma w domu. Najwięcej czasu spędza w pracy. Czuję, że stała się pracoholiczką. Zresztą, nie trudno zauważyć. Wychodzi z domu wcześnie rano, a wraca późnym wieczorem. Kiedy ma wolny dzień nie umie usiedzieć w miejscu i gdzieś jedzie, albo 'przynosi pracę do domu'. Trochę mnie to denerwuje i brakuje mi jej, ale nie siedzi mi na głowie i wiem, że kiedy bym jej to wypomniała i tak powiedziałaby, że robi to dla mnie.
Mój kontakt z Jeff'em zupełnie się urwał. Nie dostałam już żadnego listu. Sony jeździ do niego często, ale nie przekazuje mi żadnych informacji na Jego temat. Chociaż wiem, że kiedy bym tylko zapytała ona z chęcią opowiedziała mi co u niego słychać. Wiem tylko tyle, że ojciec nadal Go kontroluje, ale radzi sobie dobrze i nie jest sam. Ma kilku kolegów, z czego dwóch znam. William i Richard. Z tym pierwszym wspomnianym miałam dobry kontakt i się dogadywałam, chociaż czasem zachowywałam się jak Charlie w stosunku do Duffa (ciągłe kłótnie, nie wiadomo o co)


Weszłam do kuchni i rzuciłam plecak w kąt, odgrzałam sos spaghetti i nałożyłam na trzy talerze. Poszłam do salonu. Tak jak przypuszczałam. Charlotte leżała w fotelu, oglądała telewizję i jadła. Wokół niej było mnóstwo papierków po moich krówkach. Nie usłyszała mnie. Przełączała kanały i nie zwróciła nawet uwagi, że nie jest już sama w pokoju. Gdyby miała jeszcze chociażby świadomość, że oprócz niej w domu znajduje się jeszcze dwójka ludzi. Podstawiłam jej talerz pod nos i usiadłam w fotelu obok. Zaskoczyłam ją. Uśmiechnęła się do mnie i mruknęła ciche cześć.

-Czy ty nie możesz zjeść zwykłego obiadu, tylko od wejścia objadasz się MOIMI słodyczami?- program troskliwa matka- włączony. Czasem się tak czułam, ale jej chyba to nie przeszkadzało.

-No...Nie...Bo kto inny robi takie obiady jak ty?! Trzeba korzystać... Odkupię Ci jeżeli chcesz.- podniosła się i usiadła po turecku. Westchnęłam i zaczęłam oglądać jakiś beznadziejny program, który akurat puszczali. Komedia romantyczna i Charlie...coś tu nie pasuje.
-Charlie...Co ty oglądasz?

-A nie wiem. Jakieś pierdoły tylko lecą. Łap!- rzuciła mi pilot. Zaczęłam skakać po kanałach i rzeczywiście niczego lepszego nie było. Ostatecznie zostawiłam jakiś durny serial. Wszedł Duff i rozłożył się na kanapie.

-Cześć Charlie!

-A jemu co odwaliło?-szepnęłam mojej towarzyszce.

-Nie wiem... Podlizuje się. Pewnie coś chce. Cześć.-odpowiedziała ostatnie słowo głośniej zwracając się do Duffa. Zjadłam swój posiłek i odniosłam talerz do zlewu. Wtedy ktoś wszedł do mieszkania. Zdziwiłam się. O tej porze? Chyba coś się musiało stać.

-Heej mamo.

-Cześć Debby- promiennie się uśmiechała.- Jak tam w szkole?

-Nic nadzwyczajnego... Coś się stało?

-Niee, czemu pytasz?

-Bo...Jesteś tak wcześnie w domu...

-A tak. Mam dobrą wiadomość!- powiedziała głośno i entuzjastycznie. W jednym momencie obok mnie pojawiła się reszta domowników (oprócz Alice, która była w pracy). -Wyprowadzamy się!

Nie. Ona chyba żartuje...




12 komentarzy:

  1. Omnomnomnom *___* Okej... Więc weszłam sobie tutaj całkiem przypadkiem i przeczytałam od razu wszystkie rozdziały. Czemu one są takie krótkie, co? *płacze*
    I teraz kiedy jest tak super, ekstra i w ogóle to muszą się wyprowadzić? DLACZEGO?! Ja coś czuję, że Duff będzie smutny. Bo wiesz, pewnie on się w niej buja i takie wielkie loff forewer będzie, nie? Ooo, oni razem uciekną do LA i Jeffrey też tam będzie! Chociaż w sumie przecież mogą się wyprowadzić do LA. A wtedy Duff zostanie sam, albo pojedzie z nimi! Ale namieszałam. No, ale co się stanie zależy od Ciebie, więc... jestem dobra w zgadywaniu, także.
    W ogóle to biedny Jeff, sam tam siedzi z ojcem chu... ekhem, znaczy palantem :<
    Zdałam sobie sprawę, że chyba mój komentarz nie ma sensu, ale ok... XD

    Przy okazji, mogłabyś mnie informować o nowych rodziałach na gg? :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie aż takie krótkie! Bywają krótsze...
      A skąd wiesz, że będzie źlee? Hm?
      Powiem tyle, że lubię trzymać w niepewności...
      Będę informowała, napisz coś do mnie: 40706421 Dziękuję za komentarz ;>

      Usuń
  2. Hej :)

    No dobra, ten rozdział, to była taka bardziej przejściówka. Deb opowiedziała, co tam działo się przez 3 lata. W sumie, to jakoś tam ułożyła sobie życie w Seattle na nowo. Z Charlie są przyjaciółkami. Duff jakoś tam tez szczególnie nie przeszkadza. Mam wrażenie, że Dbes z dziecikami Alice zaczęła żyć po prostu, jak rodzeństwo, bo w sumie taką formę było najłatwiej przyjąć. Z Jeffem nie ma kontaktu. Takie to trochę dziwne, że matka tam jeździ, ale nie zabiera ze sobą córki. No ja wiem, że ojciec nie chce jej znac, bo twierdzi, ze to nie jest jego dziecko, ale skoro trawi swoją żone, to pewnie jej córke tez by strawił, prawda? Pewnie masz na ten temat jakaś tam swoją teorię, ale wybacz mi ten wątek z tym, ze Debs nawet nie wie, co się dzieje z Jeffem, bo nie pyta o to matki, a ona sama nic nie mowi wydaje mi się byc naciągany. Oczywiście nie piszę tego, aby jakoś Cię urazić, czy coś.

    No i Sony stwierdziła w końcu, ze czas się wyprowadzić. No w sumie, to w końcu musiał przecież przyjść taki czas, bo wiadomo, że nie będą ciągle siedzieć Alice na głowie. Sony się cieszy, ale widze, że Debs raczej ma na ten temat inne zdanie. Nie dziwie się jej, bo przeciez ułożyła sobie już życie tak jak miała w domu Alice, a tu ponownie wszystko w jakimś stopniu się jej zburzy. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to musi znosić żonę, bo przecież to matka Jeffa, a ona musi mieć prawo do spotykania się z synem.
      Co do przeprowadzki to...A z resztą, niedługo dodam ;D
      Przepraszam za brak komentarzy u Ciebie :/ wszystko czytam na telefonie (A jest na tyle durny, że nie mogę się zalogować) a na komputer w tygodniu wchodzę tylko, kiedy muszę coś do szkoły. Także jestem tylko piątek i sobota. Chyba, że dodaję rozdział....ale to mało prawdopodobne. Dobra, tak czy inaczej przepraszam bardzo i mam nadzieję, że mi wybaczysz ;__;

      Usuń
    2. Spoko. Jakoś to przeżywam :D

      Usuń
  3. Jak piąty, cococococo. :OOO
    Jakie zaległości, no nie!
    Noooo! Nadorbię w ferie wszystko, obiecuję ;___; A póki co:

    http://stories-from-garden-of-eden.blogspot.com/

    :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Shannie's got a Gun - Rozdział 1

    http://highway-to-wherever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na nowy rozdział ;) http://xxlittle-xdiffrent-fckn-gnr.blogspot.com/2013/02/rozdzia-85.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Nowy rozdział, zapraszam ♥ http://xxlittle-xdiffrent-fckn-gnr.blogspot.com/2013/02/rozdzia-86.html

    OdpowiedzUsuń
  7. No witaj :)
    Na http://highway-to-wherever.blogspot.com/ pojawił się rozdział czwarty Crazy Little Thing Called Love (szkoda, że nareszcie xD)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znowu nowy xD http://xxlittle-xdiffrent-fckn-gnr.blogspot.com/2013/02/rozdzia-87.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Ty mi nie mów nigdy już, ze nie umiesz pisać!
    Bo piszesz pięknie!
    Tak sobie rozmawiamy i ja sobie czytam i kurde cud natury!
    teraz zaczynam cie obserwować ;>
    i będziesz w polecanych.
    i nie ma, że nie!
    Kurde piekne, cudne i wspaniałe.
    Czekaj, czy ja juz tego nie mówiłam?

    Smutałke, że Debby wyjechała i nie ma z nią Jeffa i że mało go ogólnie (mi wszędzie za mało Jeffa xd)
    I teraz ja wysyłasz nie wiadomo gdzie! I będzie elołn ;____;
    Kurde pisz rozdział, a nie się opieprzasz i gadasz z żyrafami xd

    OdpowiedzUsuń