czwartek, 24 stycznia 2013

Prolog

Prawie trzyletni chłopiec leżał skulony na łóżku tuląc do siebie z całej siły misia. Usłyszał, że ktoś podjechał pod dom. Przetarł oczy swoimi małymi rączkami. Było wcześnie rano. Bał się. Nie wiedział co się stało jego mamie.

Kilka godzin temu upadła na ziemię i krzyczała coś o jego tacie. Mały się przestraszył. Pobiegł jak najszybciej schodami na górę, wskoczył na łóżko ojca i obudził go. Ten słysząc głosy żony zerwał się i wybiegł na dół. Chłopiec pobiegł za nim. Widział,że jego tata podnosi mamę, bierze ją na ręce i kieruje się na dwór. 'Mamusiu!' krzyknął tylko chłopczyk i dalej człapał za rodzicami. Ojciec położył kobietę w samochodzie i już miał jechać, kiedy przypomniał sobie o swoim synku. Wysiadł zdenerwowany z pojazdu i zwrócił się do niego 'Wracaj do domu. Zadzwonię do mojej siostry i się tobą zajmie. Zamknij drzwi i nikomu nie otwieraj!'. Ponownie wsiadł do auta i odjechał z piskiem opon. Chłopiec stał jeszcze chwilę i próbował zrozumieć, co stało się jego mamie. Kilka minut później wrócił do domu i tak jak ojciec mówił, zamknął drzwi. Jak na trzylatka był bardzo samodzielnym dzieckiem, potrafił zrobić to, czego dzieci w jego wieku nie potrafiły i składał mające sens zdania. Ale on tego nie wiedział. Nie miał kolegów, czy koleżanek. Dla niego to było normalne. Usiadł w fotelu naprzeciwko drzwi i czekał, aż przyjdzie ciocia Sharon. Lubił ją, ona zawsze z chęcią zajmowała się małym. Sama nie mogła mieć dzieci, dlatego cieszyła się na każde spotkanie z małym. Minęło 10 minut i rozbrzmiał dzwonek. Chłopiec wstał niechętnie i podszedł do drzwi 'Kto tam?' zapytał. 'To ja, maleńki, Sharon.'. Po usłyszeniu jej głosu otworzył pośpiesznie drzwi i kiedy tylko ujrzał ciotkę, wtulił się w nią z całej siły. Pięć minut później siedzieli na dywanie i malec pokazywał jej swój nowy zabawkowy samochód, prezentując jej co potrafi. Kiedy chwycił w rączkę niebieskie autko przypomniało mu się coś. 'Ciociu....' 'Tak?' 'A co się stało mamusi? Krzyczała, tatuś ją gdzieś zabrał. Czy wszystko z nią dobrze?'. Ciotka słysząc to i widząc jego świecące się oczy przybliżyła się i przytuliła go. 'Tak, oczywiście. Wszystko z nią w porządku. Jak wrócą to Ci wszyściuteńko wytłumaczą'. 'Ale... Kiedy oni wrócą?' 'Niedługo, obiecuję Ci, że jak przyjadą, to Cię obudzę i razem pójdziemy się z nimi przywitać'. Chłopiec słysząc to uspokoił się nieco. Pobawił się jeszcze trochę ze swoją ciotką, ale godzinę później powiedziała mu, że czas spać.

Minął jeden dzień. Leżał teraz i był przekonany, że wrócili jego rodzice, ale cierpliwie czekał aż przyjdzie Sharon. Kilka sekund później do pokoju weszła ciotka i gładząc malca po główce mówiła cicho 'Kochany, wstawaj. Rodzice wrócili'. Słysząc to, zerwał się z łóżka i pobiegł upewnić się, że jego mamie nie stało się nic złego. Kiedy był już na samym dole schodów drzwi otworzyły się. Wszedł jego ojciec, za nim matka. Chłopiec podskoczył do niej i kiedy chciał się przytulić jego ojciec go zatrzymał. Mały spojrzał na mamę. Była rozczochrana, a na rękach trzymała małe zawiniątko.

-Jeff. To jest Twoja siostrzyczka, Deborah.

2 komentarze:

  1. O! A czemu nie napisałaś "fajne, zajrzyj do mnie" ? :< Pewnie byłaś w zupełności świadoma, że i tak zajrzę, ty cwana osobo, która nazywasz się jak siostrzyczka Jeffreya ^^
    Jakoś tak lubię, jak z Gunsów robi się małe dzieci (nie wiem, skąd ten pomysł, że to opowiadanie będzie o Gunsach?! o.O Przecież nazwa bloga z piosenki Gunsów i Duff na avatarze oraz nazwisko Isbell jeszcze niczego nie przesądzają, prawda? xD), więc już zacieszam miskę i lecę czytać dalej! Przygotuj się na SPAM :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cwana osobo tylko mi się to nie podoba, o! A może siostrzyczka Jeffa nazywa się tak jak ja? o.O Taki spam to możesz mi urządzać codziennie!

      Usuń