czwartek, 24 stycznia 2013

Trzeci

Nie wiem co się stało, ale nie mogę zalogować się na bloga. Podobno 'nie ma takiego adresu e-mail' Trudno. Próbowałam wszystkich adresów i haseł, ale na marne. Jak zauważyliście musiałam przenieść bloga na ten. Nie mam innego wyjścia, chyba, że czary istnieją.

Co do opowiadania. W nim Duff nie będzie miał chmary rodzeństwa. Tylko Wiewiórkę i...zaraz zobaczycie.



Michael siedział w kuchni i zastanawiał się czemu akurat jemu musiało się przytrafić, że ma same kobiety w domu. Teraz jego nie szczęście przyniosło mu dwie kolejne osobniki tejże płci. Chodził po mieszkaniu bez sensu, a kiedy przechodził obok drzwi one otworzyły się gwałtownie i uderzyły w jego nos. Upadł na ziemię i nie zauważył kto wszedł. Chociaż mógł się domyślić. Tylko jedna osoba mogła przyjść. Na pewno była wściekła. Mówiła pod nosem nieskładne zdania i powtarzała przezwiska.

-A ty czego leżysz na ziemi! Już od wejścia ludzi straszysz?!- krzyknęła mu prosto w twarz i szybkim krokiem powędrowała do kuchni. Michael podniósł się powoli i poszedł do dziewczyny. Kiedy już uniknął wszystkich rzuconych w jego stronę rzeczy mógł wreszcie powiedzieć jej złą, jak dla niego, nowinę. Poprosił ją, aby usiadła, więc pacnęła tyłkiem o podłogę i z głową opartą o ręce wpatrywała się w niego wściekła. Powiedział jej wszystko, a ona ucieszyła się jak dziecko i pobiegła na górę, do swojego pokoju.

-Nie! -krzyknął- Ona śpi!

Pobiegł za nią i dorwał przed drzwiami. Rzucił się na jej małe ciałko i z wielkim hukiem wpadli do pokoju. Debora poderwała się i przerażona patrzyła, co się dzieje.

-Ty pacanie! Widzisz, co zrobiłeś?! Przestraszyłeś ją!

-Nie moja wina, że jesteś durna i nie myślisz!

-Ja nie myślę?! Phi! Ty się na mnie rzuciłeś!

-Rzuciłem się, bo nie chciałaś się zatrzymać!

-Trzeba było powiedzieć!

-Mówiłem!

Po pięciu minutach kłótni Debby postanowiła się odezwać i przerwać to wszystko.

-Emm... Ja... Nie chcę się wtrącać....ale... możecie przestać?

-Widzisz, co zrobiłeś? Teraz już na pewno ciebie nie lubi! Ha!- dziewczyna wstała z podłogi, otrzepała się i podeszła do Debory. Wyciągnęła ku niej rękę i przedstawiła się.

-Charlotte jestem,ale mów mi Charlie. Kuzynka tego pacana.

-Deborah.

-A ja Michael! I mów mi Duff.- krzyknął wstając niezdarnie z podłogi. Również uścisnęli sobie dłonie, a Charlie mierzyła kuzyna i dziewczynę przenikliwym wzrokiem. Debby zauważyła to i zapytała:

-Mieszkasz tu?

-Niestety mieszka. I musisz z nią dzielić pokój, powodzenia!- powiedział Michael i poszedł do drzwi. Kiedy był w progu dostał piłeczką od tenisa w głowę, ale nie przejął się tym i czym prędzej zamknął pomieszczenie i udał się do 'swojego pokoju'. Dziewczyny zostały same. Chwilę później jednak Duff wrócił z miną geniusza i spojrzał na Charlie i Deborę.

-To jest mój pokój...

Charlotte wstała i wyszły razem z pokoju.

-To łóżko jest twoje. I ta.... część szafy.- otworzyła ją i jedną ręką wyrzuciła wszystkie ubrania na ziemię, aby zostawić dziewczynie dosłownie połowę.

-Dzięki...

-Spoko. Pokażę Ci jeszcze łazienkę. Chodź.- pociągnęła za sobą Debby i po kolei otwierała kolejne drzwi- tutaj pokój Michaela, tutaj. Przepraszam, już nie przeszkadzam. Chyba pokój twojej mamy. Tutaj...ściana... ee... A tu masz łazienkę,o! Zrobię ci miejsce i zostawisz swoje rzeczy. Teraz chodźmy daleej... Tutaj korytarzyk, a tam pokój Alice.

-To twoja ciotka, tak?

-Ehm...A tutaj druga łazienka. Jadalnio-kuchnia...No i salon....

-To czemu mówisz jej po prostu Alice? - zatrzymały się. Charlotte zesztywniała.

-Bo...tak poprosiła... Dobra koniec wycieczki, wracamy?- Debby pokiwała głową i wróciły na górę.




4 komentarze:

  1. Hej :)

    Pytanie numer jeden. Ile lat ma tu Michael, ile lat ma tu Charlie?

    Dobra, to teraz mogę przejsć do komentarza. Hm, ostatnio pisałam, ze fajnie by było, jakby sie okazało, ze tą koleżanką Sony jest matka Duffa, no i wyszło, ze tak jest. Dobra, w sumie, to chyba tego jeszcze w opowiadaniu nie było. Ah, kiedy czytam sobie o Sony, to zawsze przypomina mi się moje opowiadanie, gdzie zrobiłam z niej nieszczęsliwą alkoholiczkę. Ale dobra, nie ważne. W sumie, to się cieszę, że Alice tak nie wykopała jej za drzwi tylko przyjęła do siebie. No tak, pisałaś tam wcześniej, ze są dla siebie jak siostry, ale wiadomo. Alice np mogła akurat nie móc jej pomóc?
    Duff stwierdził, ze same baby w domu? To ja się teraz zastanawiam, gdzie jest tatuś Duffa? W sumie, to facet pewnie zwinął stragan, bo jak go nie ma to co takiego mogło się stać? A nie, no mogło. Nie mam co obarażać człowieka, bo moze niedawno wpadł pod konia i teraz juz go nie ma na tym świecie. Przecież wszystko jest możliwe, prawda? Hmm, w sumie, to Duff jest tak samo steptycznie nastawiony do Debby jak był sobie to Jeffrey. Dobra, no chłopcy na pewnym epatie zycia nie chcą zdawać się z dziewczynami. A tu moge nawet zrozumieć Duffa - wiadomo, za duze stężenie estrogenu w powitrzu, to jednak może być dla niego męczące, haha. Ale jakies uczucia chyba się pojawiły wzgledem Debby, bo kiedy wpadła Charlie do domu, to nie chciał, aby ona obudziła rudą. No, jakby miał ją gdzieś, to by miał gdzieś, prawda?
    No i tak się teraz zastanawiam o co chodzi z Charlie. Bo jest kuzynką, ale sobie mieszka u ciotki i do tego mówi jej po imieniu. Hmm, to gdzie są jej rodzice? Opcje dwie, nie ma ich, bo też wpadli pod tego konia, co ciągnął ten powóz, albo zwiali razem z ojcem Duffa. Wiem, jestem wredna ze tak myślę o ludziach jeszcze nic o nich nie widząc, ale zawsze muszę zaczać rozkmniać :D

    To ja czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam Twoje komentarze. Zawsze jak tylko zobaczę, to się cieszę.
      Mają tak: Charlie-14, Duff, Debby- 13. Zmieniłam w poprzednich rozdziałach i Jeff ma 15 (zamiast tamtej 13)
      Charlotte wielką zagadką... Będzie o niej w dalszych rozdziałach. I o jej przeszłości.
      Tatuś... uznajmy, że wpadł pod konia ;).
      Nie napiszę więcej, bo strasznie się czuję i nie myślę, tak trochę. Więc na koniec: DZIĘKUJĘ.

      Usuń
  2. Tararararararararararararararrarararaaaaaaaaaaaa <3
    Czas na mistrzowsko-beznadziejny spam w wykonaniu Szatanu, zatem witaj, droga osobo, która jeszcze nie wiesz, ale lecisz do mnie do polecanych i nie ma, że boli :)
    Zanim totalnie, absolutnie załamię się nerwowo i zacznę czytać streszczenie Zbrodni i Kary (która nawiasem mówiąc, jest głupim, beznadziejnym chłamem, który powinni wycofać z kanonu lektur zaraz po tym, jak ją tam w ogóle dodali!) to się postaram, może nawet znajdziesz w tym komentarzu jakiś sens (lol, nie?) i wskazówki na dalszą życiową drogę (ha. haha. hahaha).
    Dla twej zacnej wiadomości, zostawiłam spam pod prologiem i rozdziałem drugim, nie mam pojęcia dlaczego... kurwa mać... nie przeczytałam pierwszego rozdziału? o.O (przyzwyczaj się. Ja zawsze tak ogarniam, a już się mnie raczej nie pozbędziesz :D) To się zaraz cofnę, tylko skończę ten komentarz, chociaż go jeszcze nie zaczęłam xD
    Podoba mi się. Bardzo mi się podoba, bo:
    1) No kurwa - Guns N' Roses!
    2) No ja pierdolę - Izzy miał tśi latka w prologu i był taki fajny!
    3) Duff ma nieogar lepszy ode mnie (a to osiągnięcie, uwierz na słowo!)
    4) Ta kuzynka jest jakąś pieprzoną psychopatką - A ja kocham psychopatów (sami swoi, normalnie!)
    5) Lubię młodych Gunsów, ale jeszcze bardziej lubię starych Gunsów, co nie zmienia faktu, że mi się podoba.
    To chyba już się uzewnętrzniłam, a teraz pójdę przeczytać ten pierwszy rozdział... Jak ja to, kurwa, zrobiłam? o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o.O o cie cholera. Ja do polecanych? Huheuhuehuehuehuehuehheuehue... Czyli: Dzięki!
      Ja zaraz tworzę zakładkę 'polecane' więc ty też się szykuj! Jak wszystko ogarnę...nie, dobra. Jak mi się przypomni, tak. Ej. No i nie wiem co napisać, tyle. No, to idę pić herbe i wyjadać ser z lodówki.
      No i dzięki za komentarz, bo chyba nie dziękowałam, nie?
      Więc dziękuję.

      Usuń